O poezji Charlesa Bukowskiego

Przystępowałem do refleksji nad wierszami Charlesa Bukowskiego, znając
go dobrze jako powieściopisarza, choć nie czytanego przeze mnie już od
dawna, to jednak znakomicie zapamiętanego, zapamiętanego tak, że do
jego wierszy podchodziłem z wielką ciekawością i już ukształtowanym
wyczekiwaniem. Wcześniej bardzo pobieżnie zetknąłem się wprawdzie też
z poezją Bukowskiego, ale lektura wierszy o których będę mówił, była
pierwszą lekturą. Powiedzmy sobie na początek, że Bukowski tworzy
literaturę i poezję, które są doskonałe w swojej formie, świadome własnej
wielkości, świadczące o głębokim namyśle autora nad zwykłym życiem,
takim jakim żył Bukowski – to jeden z tych pisarzy, u których życie i
literatura są nierozdzielne – powiedzmy sobie, że ta literatura jest napisana
wbrew przeciwnościom losu, czasem w trudnych warunkach materialnych,
jest tworzona przez alkoholika i kobieciarza. Powiedzmy sobie wreszcie, że
zasługuje na najwyższe uznanie.

Kim był Bukowski? Był poetą, pisarzem i malarzem. Był alkoholikiem i
kobieciarzem oraz hazardzistą. Był outsiderem, który starał się związać
koniec z końcem. Urodził się w roku 1920 w Niemczech, zmarł w Kalifornii
w roku 1994. Debiutował późno, już po czterdziestce. Odżegnywał się od
łatki pisarza „beat generation”, tak jak od wszystkich innych łatek. Jego
twórczość można określić terminem Edwarda Stachury „życiopisanie”,
ponieważ w jego tekstach z trudem odróżniamy to, co literackie od tego, co
egzystencyje. Bukowski zawsze jest umieszczony w nurcie życia, którym
żyje, które opisuje, w którym stara się odnaleźć.

Bukowski – to wprost wyziera z jego poezji – prowadzi egzystencję
autentyczną, to znaczy nie poddaną normom społecznym, całkowicie
indywidualistyczną. Wierzymy w jego szczerość. W poezji nie kłamie, nie
używa ozdobników, stara się zbliżyć poezję do prozy. Podejmuje
uniwersalne i odwieczne tematy poetyckie: miłość, nędza poety,
obserwacja społeczeństwa i jego krytyka, jednak jest człowiekiem
świadomym swoich czasów i pisze wprost z ich wnętrza, z amerykańskiej
perspektywy czynszowych mieszkań i przedmieść Hollywood. Wielkie
tematy znajdują u niego wyraz poetycki, a poezja ta zostaje upodobniona
do prozy, tak aby mogła przekazać doświadczenie czysto życiowe –
doświadczenie człowieka z marginesu, który spogląda na
znormatywizowane życie z pewnej odległości, zatem potrafi je opisać tym
lepiej.

Przez świat wypełniony seksem, alkoholem, hazardem, kłopotami
finansowymi, przebija się świat wielkiej sztuki, namysłu nad polityką,
społeczeństwem, ludzkimi losami, powagą śmierci. Oto próbka poetyckiej
refleksji społecznej Bukowskiego, na przykładzie obserwacji zachowań
kierowców na autostradzie:

wszystko to są przedstawiciele
całej ludzkości, wściekli na maksa, obłąkani,
mściwi, złośliwi, tandetni uczestnicy postępu, sępy,
szakale, rekiny, remory, raje, wszy…

i dalej:

to właśnie ich codziennie widujesz
kiedy jadą znikąd donikąd,
i to oni wybierają prezydentów, mnożą się, ubierają
choinki.

Społeczeństwo składa więc się z miernych ludzi, którzy żyją zgodnie z
normami społecznymi, odtwarzają jedynie wzorce i nie są w stanie wnieść
w życie społeczne twórczego wkładu – u pisarza powstaje świadomość
odrębności. Wobec miałkości ludzkich poczynań i ludzkiej głupoty, czasem
nawet zwierzęta są postrzegane jako istoty bardziej szczęśliwe, właściwiej
umiejscowione w bycie.

Bukowski pisze swoje wiersze językiem potocznym, językiem ulicy,
zupełnie niekoturnowym językiem, takim, który każdy może zrozumieć, i
który oddaje jego zwykłe doświadczenia. Bukowski jest empirystą. Za
Hemingwayem mógłby powtórzyć: „Wiem tylko to, co widziałem”, lecz jest
to charakterystyczny rys amerykańskiego pisarstwa tamtych czasów.
Transcendencja znika na rzecz konkretu, który zostaje rozwinięty i
przedstawia obiektywny obraz świata.

Bukowski, pomimo własnej nędzy potrafi współczuć, czuć razem z biednym
światem i ludźmi pozbawionymi miłości i szans na lepsze życie. Wiele u
niego fragmentów, które nie mówią już o przyjemnościach czysto
hedonistycznych i intelektualnych, ale traktują o ludzkim zagubieniu w
codziennym życiu. Wiersze zdają się rejestrować rozterkę pijaka, ból z
powodu porzuconej dziewczyny, faceta wykiwanego przez pracodawcę,
przekazują obraz trudnego życia na przedmieściach, nieustanne kłopoty z
pieniędzmi i kobietami. Ból świata jest wyrażony w obserwacjach
człowieka, który sam tego bólu doświadczył, dlatego potrafi prawdziwie
współczuć innym. Nie znaczy, że nie potrafi też złorzeczyć i wyrażać się
lekceważąco, szczególnie o postawionych wyżej w hierarchii społecznej
osobach, które zdają się zapominać jak trudno iść przez życie cały czas pod
górkę. Bukowski zauważa:

bogaci nie są dobrzy dla bogatych
biedni nie są dobrzy dla biednych

Ten fragment pokazuje, że poeta potrafi zapomnieć o wszelkich
antagonizmach społecznych, mówić o dobru, a raczej o jego braku, z
bardzo ogólnej perspektywy, tutaj powiedzmy: ogólnospołecznej, etycznej.
Bukowski mógłby napisać, że bogaci nie są dobrzy dla biednych i
odwrotnie. Nie napisał tak, bo to zbyt łatwe. To, że bogaci nie są dobrzy dla
bogatych wzmaga efekt refleksji etycznej, ponieważ pokazuje, że świat bez
dobra wkradł się wszędzie, jest powszechny. Świat – i to jest inny motyw tej
poezji, która potrafi wyrazić także świata potęgę, piękno, powiedzieć coś o
dobrym życiu i szczęściu – nie jest jednak zapomniany jako miejsce, które w
ogólności jest dobre, potrafi pokazać swoje lepsze strony.
Jest coś jeszcze. Bukowski często mówi o swojej wielkości. Ta wiara w
siebie jest niezłomna i najczęściej ujawnia się, kiedy jest już naprawdę źle,
na przykład dochodzi do eksmisji z pokoju z powodu niepłaconego
czynszu.

opieram głowę o białą
lodówkę i mam ochotę wydać z siebie
ostatni skowyt życia ale
jestem większy niż góry.

Odczuwanie pokrewieństwa w wielkimi twórcami kultury – wymienianie ich
nazwisk w wierszach: Dostojewski, Brahms, Mozart, Keats, Kerouac – służy
potrzebie umiejscowienia samego poety.

Wszystko to zostaje wyrażone w sposób zrozumiały, budzący u czytelnika
oddźwięk emocjonalny. Czytając Bukowskiego mamy słuszne wrażenie, że
obcujemy z kimś z krwi i kości, poetą, który nie tylko jest w stanie zapisać
swoje doświadczenia, ale również z kimś, kto naprawdę doświadczał tego,
o czym pisze. Dlatego nazywam (za Heideggerem) Bukowskiego
„egzystencją autentyczną”. A jego życie i twórczość odpowiadają sobie na
tyle doskonale, że epitet „prawdomówny” ma tu zastosowanie. Choć być
może to tylko magia pisarstwa, która potrafi tworzyć mity na swój temat?
To, że Bukowski jest legendarny, to wszyscy wiedzą. Nie wszyscy tylko chcą
go polubić. A przecież zasługuje nie tylko na uznanie, ale też na sympatię.

Maciej Skomorowski

Esej ukaże się w 4 numerze Mojej Przestrzeni Kultury, 2019, maj.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s